Po książkę „Rodzinna Europa” sięgnęłam z dwóch powodów. Z jednej strony ze względu na ciekawość i moją polonistyczną duszę, która gdzieś we mnie jest. A z drugiej zajęcia ze Środkowoeuropejskich centrów turystycznych, na jednym z kierunków studiów podsunęły mi pomysł, że może ta pozycja Miłosza przybliży mi tematykę środkowo-wschodniej Europy. Czy książka ma cokolwiek wspólnego z tym regionem? Czy może całkowicie mówi o czymś innym?

O czym jest Rodzinna Europa? 

Jak podaje okładka „Rodzinna Europa” nie jest książką autobiograficzną. To raczej próba zobiektywizowanego, zdystansowanego spojrzenia na własne życie wypływająca z chęci opowiedzenia o szczególnym historycznym i społecznym fenomenie wschodnioeuropejskiej tożsamości. Wyprawa w głąb własnej przeszłości przeradza się tu zatem w uogólnioną, pogłębioną refleksję nad istotą kulturowej odmienności przybysza „z gorszej części Europy”.

„Rodzinna Europa” nie była zwrócona do polskiego czytelnika, choć ten może się z niej sporo dowiedzieć. Była zarówno kazaniem misjonarza wśród dzikich, jak i próbą odpowiedzi na pytanie, kim jestem. Gdybym pochodził z Warszawy czy Krakowa, byłoby mi trochę łatwiej to wyjaśnić. Ja jednak chciałem wprowadzić na mapę literatury cały nasz wschodni galimatias, nawet dla większości polskich czytelników obcy.

Miłosz – człowiek z pogranicza

Trudno mówić o Rodzinnej Europie, nie odwołując się do biografii autora. Czesław Miłosz – poeta, eseista, tłumacz, noblista – to postać, której nie da się zamknąć w jednym zdaniu.

Urodził się w Szetejniach (dzisiejsza Litwa) 30.06.1911 r. Został  wychowany w duchu wielokulturowości, naznaczony doświadczeniem wojny, emigracji i politycznych rozczarowań. Jego życie było podróżą między światem idei a rzeczywistością, w której te idee często upadały.

Miłosz studiował w Wilnie, walczył z okupacją słowem, a po wojnie został dyplomatą PRL, zanim poprosił o azyl polityczny we Francji. Przez lata był objęty cenzurą – w Polsce jego nazwisko było zakazane, a mimo to stał się jednym z najważniejszych głosów XX wieku.

Zmarł 14.08.2004 r. w Krakowie.

Czesław Miłosz  Rodzinna Europa  Recenzja książki  Literatura polska  Eseistyka  Literatura XX wieku  Europa Środkowo-Wschodnia  Tożsamość europejska  Historia idei  Klasyka literatury  Książki o Europie  Oskar Miłosz  Autobiografia i pamiętnik  Kultura i filozofia  Lektury trudne  Nobliści  Polscy pisarze


Moje odczucia po przeczytaniu książki?

Miałam ogromny problem, żeby podejść do napisania recenzji tej książki. Głównie dlatego, że od początku próbowałam znaleźć w niej jakieś mocniejsze odwołanie, nawiązanie do Europy środkowo-wschodniej. Odniosłam wrażenie, że było tego mało i dodatkowo było bardzo ukryte w treści, która opowiadała jednak bardziej o życiu autora. Miała dla mnie silny wydźwięk autobiograficzny. 

Europy Środkowo-Wschodniej była jakoby w tle. Miłosz bardziej analizuje ideę Europy jako tworu niż region sam w sobie. Konkretne miejsca pojawiają się w przebłyskach, takich jak opisy życia na Litwie, w Polsce. A także w opowieściach z podróży po Europie — wycieczki do Francji, Niemiec, Włoch. Zamiast tego  kreuje się krajobraz złożony z refleksji, wspomnień, rozważań o kulturze, historii, tożsamości i świecie, którego już nie ma.

Mnie momentami brakowało konkretów. Miłosz często odpływa w filozoficzne rozważania i analizy, dlaczego dokonywał takich, a nie innych wyborów. Jest to ciekawe, ale im dalej i więcej tego, to w pewnym momencie staje się to lekko nużące. Nie jest to narracja, która prowadzi czytelnika za rękę.

W „Rodzinnej Europie” wybrzmiewa idea samotnego rejsu z kimś, kto – jak powiedział kardynał Wyszyński jest samotnym nawigatorem. Wydaje się, że próbuje zjednać się z jednym, wielkim i nieskończonym przepływem idei, myśli, kultury i historii, o którym pisze. Miłosz balansuje między zafascynowaniem kulturą Zachodu a bólem wykorzenienia. W książce ukazuje się obraz człowieka, który rozumie świat aż za dobrze, przez co nie potrafi w nim w pełni uczestniczyć.

Czytało się to… opornie.

Z tą książką już od pierwszych stron nie było mi do końca po drodze. Styl Miłosza wymagał pełnego skupienia. A i tak ma się wrażenie, że w pewnym momencie skręca w boczną uliczkę filozofii, literatury albo historii. Dodatkowo  czasami brakowało mi przypisów, wyjaśnień, a niektóre wątki wydawały się po prostu zbyt odległe, żeby współczesny czytelnik je zrozumiał. Nie należy do tych autorów, którzy za rękę prowadzą przez labirynt swoich myśli i spostrzeżeń. A czytając tę książkę, miałam momenty zachwytu, ale też znużenia. Miłosz potrafi pisać pięknie, lecz jego styl wymaga skupienia. 

Jednakże ta książka zostawia po sobie cień, ciężar, który zostaje na długo. Nawet jeśli połowa szczegółów nie zostanie w pamięci, go pozostaje wrażenie, że dotknęłaś czegoś ważnego: próby zrozumienia Europy, której już nie ma, i człowieka, który próbował ją opisać.

Zanim sięgniesz po „Rodzinną Europę”

Przed lekturą „Rodzinnej Europy”, warto zadać sobie jedno pytanie: co ja tak naprawdę wiem o Miłoszu? Jednak nie pod względem jego nagród, czy wierszy z podręcznika, ale o nim jako o człowieku. Miłosz w tej książce jest o wiele bardziej złożony. Sam o sobie mówił, że jest katastrofista wyznania rzymskokatolickiego. Właśnie to spowodowało, że czytanie tej książki stanowiło wyzwanie.

Zawsze postrzegałam Miłosza jako poetę, a tutaj odkryłam go jako intelektualistę – historyka idei, który zamiast coś tłumaczyć, częściej z czegoś się tłumaczył. Widać w nim tę wieczną potrzebę rozliczenia z samym sobą, ze swoich decyzji.

W utworze z każdej strony sączy się subtelna gorycz – wobec Polski, wobec historii, wobec samego losu. Jednocześnie ta gorycz nigdy nie dominuje tej opowieść. Jakby chciał ochronić czytelnika przed własnym rozczarowaniem. Może dlatego ta książka jest tak osobista, a jednocześnie tak bardzo zdystansowana – niby o nim, a jakby o kimś innym. I w tym wszystkim pojawiło się dla mnie jedno zaskoczenie: dzięki tej książce poznałam Oskara Miłosza – poetę, krewnego Czesława Miłosza, który dla odmiany czuł się przede wszystkim Litwinem.


Czesław Miłosz  Rodzinna Europa  Recenzja książki  Literatura polska  Eseistyka  Literatura XX wieku  Europa Środkowo-Wschodnia  Tożsamość europejska  Historia idei  Klasyka literatury  Książki o Europie  Oskar Miłosz  Autobiografia i pamiętnik  Kultura i filozofia  Lektury trudne  Nobliści  Polscy pisarze



Podsumowanie:

Dla kogo jest ta książka?

„Rodzinna Europa” na pewno nie jest dla każdego. Jeśli szukasz lekkiej lektury na jeden wieczór — to raczej nie będzie to dobry wybór. Natomiast jeśli interesuje Cię tożsamość, historia idei, filozofia– to pozycja, która Cię wciągnie. Może nie od razu, ale powoli i skutecznie.

Warto też wcześniej sięgnąć po inne dzieła Miłosza – m.in. Zniewolony umysł czy Ziemię Ulro, jak i zapoznać się z jego biografią. To ułatwi zrozumienie jego sposobu myślenia i kontekstu, w jakim pisał.

Czy polecam?

To zależy. Ponieważ nie czyta się jej łatwo. Jednak jeśli w literaturze szukasz czegoś więcej niż historii, Miłosz nie poda tego na tacy… ale pokaże, jak szukać, żeby odnaleźć głębszy sens. 

„Rodzinna Europa” to nie tyle autobiografia, ile spowiedź intelektualisty, która jest skrupulatnie zamaskowana. To podsumowanie wypływające z chęci umiejscowienia się wreszcie na ziemi, która wołała go zbyt długo. To historia człowieka próbującego zrozumieć świat, który rozpadł się na jego oczach. Jest to przede wszystkim książka o tożsamości, samotności i potrzebie przynależności.

Jest to lektura trudna, ale zostawia po sobie ślad. Nie daje łatwych odpowiedzi. Za to daje świadomość, że opowieści o przeszłości i tożsamości zawsze są bardziej skomplikowane, niż chcielibyśmy wierzyć — a Miłosz świetnie pokazuje, jak bardzo.

Brak komentarzy: