Każdy z nas choć raz stał przed tą monumentalną, lepką i paraliżującą wizją: zadaniem, które odkładamy od poniedziałku, mamiąc się nadzieją, że „później” zmieni się w „samoczynnie zrobione”. Brian Tracy w swoim klasycznym poradniku "Zjedz tę żabę! 21 metod podnoszenia wydajności w pracy i zwalczania skłonności do zwlekania" nazywa ten paraliż prostym, choć niezbyt apetycznym pojęciem — „żabą”. Przekaz jest prosty: zjedz ją od razu z rana, zanim zaczniesz szukać tysiąca zastępczych wymówek, a reszta dnia minie ci z podniesioną głową i poczuciem powrotu do pełnej kontroli nad życiem.
Ale jak to właściwie wygląda w praktyce, kiedy odrzucimy marketingowy zachwyt i spojrzymy na tę lekturę chłodnym, refleksyjnym okiem?
Zjedz tę żabę! to książka dla ludzi biznesu, to prawdziwe vademecum podnoszenia wydajności w pracy i osiągania z niej zadowolenia.
Ta przekonująca metafora, „ogromna żaba” czekająca na zjedzenie, to twoje największe, najważniejsze zadanie, z którego realizacją będziesz prawdopodobnie zwlekał, jeśli nie zajmiesz się nim od razu. Jest ona również tym zadaniem, które w danym momencie może mieć najkorzystniejszy wpływ na twoje życie i pomóc ci w szybkim osiągnięciu oczekiwanych rezultatów. Rozpoczęcie pracy od połknięcia „żaby” gwarantuje przez cały dzień poczucie zadowolenia wynikające ze świadomości, że już nic gorszego nie może ci się dzisiaj przytrafić.
Dwadzieścia jeden opisanych tu metod osiągania sukcesu ma za cel poprawę ogólnej wydajności i wzmocnienie twojej pozycji w pracy. Wiele z podanych w książce pomysłów można też zastosować w życiu prywatnym. Prezentowane strategie to rodzaj szwedzkiego stołu technik pomocnych w osiąganiu lepszych wyników i poprawianiu wydajności, których możesz użyć w każdej chwili, w dowolnej kolejności – takiej, jaką uznasz za właściwą. Im szybciej je opanujesz i zaczniesz stosować, tym szybciej zaczniesz osiągać sukcesy w karierze zawodowej.
Zajęcia z zarządzania na ratunki z prokrastynacją
Niewątpliwą zaletą tej pozycji jest jej zwięzłość. Książkę połyka się błyskawicznie — to lektura dosłownie „na raz” albo na dwa krótkie podejścia przy dobrej kawie. Tracy nie rozwleka wątków, podaje 21 konkretnych metod podnoszenia wydajności. Zasady podane są w taki sposób, że każdy może wybrać to, co w danym momencie jest mu potrzebne. Duży plus należy się za strukturę: każdy rozdział kończy się zwięzłym podsumowaniem, a na samym końcu znajdziemy przejrzysty skrypt wszystkich proponowanych technik. To sprawia, że książka staje się wygodnym narzędziem do wracania, gdy potrzebujemy nagłego zastrzyku dyscypliny.
Autor skupia się głównie na jednej idei: najważniejsze zadania (czyli „żaby”) należy wykonywać w pierwszej kolejności, zamiast odkładać je na później. Dzięki temu zwiększamy produktywność i zmniejszamy stres.
Walka z prokrastynacją to coś co dotyczy pewnie większości z nas, a Brian Tracy nazywa te rzeczy i pokazuje jak kawałek po kawałku możemy zaradzić z tym problemem. Jednak przy głębszym przyjrzeniu się treści trudno nie zauważyć pewnych niespójności.
Z jednej strony Tracy ciepło wspomina o balansie, czasie dla rodziny i mądrym planowaniu Z drugiej za niedługo namawia do przychodzenia do pracy wcześniej, zostawania po godzinach czy szukania dodatkowego czasu na pracę w domu, zanim jeszcze wyjdziemy do biura, gdzie spotka nas masa rozpraszaczy. Jest to dla mnie niespójne i trochę namawiające do porzucenia życia rodzinnego na rzecz pracy. Dzisiaj, gdy tak bardzo dbamy o granice między życiem prywatnym a zawodowym, brzmi to nieco archaicznie i trąci lekko przestarzałym kultem ciągłego przebywania „w kieracie”. Każdy z nas walczy o lepsze jutro, ma swoje ambicje oraz kierunek działania.
Świat wokół nas dynamicznie się zmienia, a część pomysłów tworzonych w innej realiach społeczno-gospodarczych zwyczajnie nie do końca przystaje do dzisiejszego środowiska pracy. Narzędzia do priorytetyzacji czy sama koncepcja przełamywania oporu przed trudnym zadaniem pozostają uniwersalne, ale wiele pobocznych rad trzeba mocno przesiać przez sito własnych potrzeb i zdrowego rozsądku.
Autor skupia się głównie na jednej idei: najważniejsze zadania (czyli „żaby”) należy wykonywać w pierwszej kolejności, zamiast odkładać je na później. Dzięki temu zwiększamy produktywność i zmniejszamy stres.
Zgrzyty w teorii, czyli gdzie ta żaba ma łapy?
Walka z prokrastynacją to coś co dotyczy pewnie większości z nas, a Brian Tracy nazywa te rzeczy i pokazuje jak kawałek po kawałku możemy zaradzić z tym problemem. Jednak przy głębszym przyjrzeniu się treści trudno nie zauważyć pewnych niespójności.
Z jednej strony Tracy ciepło wspomina o balansie, czasie dla rodziny i mądrym planowaniu Z drugiej za niedługo namawia do przychodzenia do pracy wcześniej, zostawania po godzinach czy szukania dodatkowego czasu na pracę w domu, zanim jeszcze wyjdziemy do biura, gdzie spotka nas masa rozpraszaczy. Jest to dla mnie niespójne i trochę namawiające do porzucenia życia rodzinnego na rzecz pracy. Dzisiaj, gdy tak bardzo dbamy o granice między życiem prywatnym a zawodowym, brzmi to nieco archaicznie i trąci lekko przestarzałym kultem ciągłego przebywania „w kieracie”. Każdy z nas walczy o lepsze jutro, ma swoje ambicje oraz kierunek działania.
Świat wokół nas dynamicznie się zmienia, a część pomysłów tworzonych w innej realiach społeczno-gospodarczych zwyczajnie nie do końca przystaje do dzisiejszego środowiska pracy. Narzędzia do priorytetyzacji czy sama koncepcja przełamywania oporu przed trudnym zadaniem pozostają uniwersalne, ale wiele pobocznych rad trzeba mocno przesiać przez sito własnych potrzeb i zdrowego rozsądku.
Werdykt: Połknąć czy podziękować?
Książka nie odkrywa nic rewolucyjnego, ale świetnie porządkuje podstawy produktywności. Metody są konkretne, krótkie i łatwe do wdrożenia — to raczej narzędzia do codziennego stosowania niż teoria do rozważań. Duży plus za nacisk na priorytety, planowanie i konsekwencję. Sednem jest prosta, ale skuteczna zasada: najpierw rób najtrudniejsze i najważniejsze zadanie, zamiast odkładać je na później.
Dla osób, które od dawna czytają poradniki i dbają o swoją organizację czasu, książka ta nie zaprezentuje niczego przełomowego. Będzie po prostu lekkim, sprawnym odświeżeniem podstawowych pojęć i wiedzy.
Jeśli jednak masz przed sobą trudniejszy moment, czujesz, że prokrastynacja przejmuje nad tobą ster, albo szukasz prostego impuls do działania bez czytania setek stron akademickiej teorii — ta pozycja spełni swoje zadanie. To solidna, skondensowana i niezwykle konkretna pigułka powrotu do dyscypliny.
Dla osób, które od dawna czytają poradniki i dbają o swoją organizację czasu, książka ta nie zaprezentuje niczego przełomowego. Będzie po prostu lekkim, sprawnym odświeżeniem podstawowych pojęć i wiedzy.
Jeśli jednak masz przed sobą trudniejszy moment, czujesz, że prokrastynacja przejmuje nad tobą ster, albo szukasz prostego impuls do działania bez czytania setek stron akademickiej teorii — ta pozycja spełni swoje zadanie. To solidna, skondensowana i niezwykle konkretna pigułka powrotu do dyscypliny.
Czasem dobrze po prostu usiąść, przypomnieć sobie podstawy i rozprawić się z własną „żabą”.


Brak komentarzy: